Autor: Stowarzyszenie Pro Musica Sacra

O miejscu muzyki w liturgii

O miejscu muzyki w liturgii O miejscu muzyki w liturgii, muzycznym wykształceniu duchownych i „nieziemskim” śpiewie gregoriańskim z ks. dr. Wojciechem Kałamarzem z Międzyuczelnianego Instytutu Muzyki Kościelnej w Krakowie rozmawia Błażej Tobolski. BT: Od początków chrześcijaństwa liturgii towarzyszy muzyka. Czy to jedynie piękny dodatek do niej czy coś więcej? WK: Z całą mocą należy podkreślić, że muzyka jest integralną częścią liturgii. Nie jest żadnym dodatkiem, żadną ozdobą, ornamentem, kaprysem, ale sama jest częścią kultu oddawanego Bogu. Niestety, w ogłoszeniach, rozmowach, różnych pismach wciąż możemy spotkać się z wyrażeniem „oprawa muzyczna” np. Mszy św. Świadczy ono o kompletnym niezrozumieniu miejsca muzyki w liturgii oraz o nieznajomości dokumentów Kościoła i nauczania chociażby papieża Benedykta XVI. Jakkolwiek świeckich katolików można tu trochę usprawiedliwić, tak ignorancja duchownych jest niezrozumiała. Przecież na studiach, zgodnie z ratio studiorum, winni oni poznać dokumenty, w których jasno sformułowane jest m.in., że: „śpiew kościelny związany ze słowami jest nieodzowną oraz integralną częścią uroczystej liturgii” (konstytucja II Soboru Watykańskiego Sacrosanctum concilium, nr 112); „Muzyka, a zwłaszcza śpiew, jest nie tylko jej ozdobą, ale po prostu jej integralną częścią” (Instrukcja Episkopatu Polski, p. 4). Swoim studentom tłumaczę to bardzo prosto i dosadnie: „oprawić” to sobie można obraz w ramkę. Muzyka zaś nie jest ramką, ale samym obrazem wewnątrz ramki, muzyka należy do liturgii, jest częścią tego obrazu, jest współpatrzeniem z Bogiem, jest zasłyszaną częścią liturgii niebios, jest aktem uwielbienia Boga przez Ciało...

Czytaj więcej

Muzyka instrumentalna w kościele

Muzyka instrumentalna w kościele Mówiąc o muzyce liturgicznej, mamy na myśli czynności liturgiczne sensu stricte: sakramenty św., w tym szczególnie Eucharystię, Liturgię Godzin (głównie Nieszpory), różnego rodzaju poświęcenia i błogosławieństwa oraz procesje. W zakres naszych rozważań nie wchodzą więc liczne nabożeństwa (pia exercitia), pielgrzymki, koncerty muzyki religijnej itp. Wypowiedź niniejsza dotyczy wyłącznie samodzielnej, autonomicznej muzyki instrumentalnej. Nie zajmujemy się więc towarzyszeniem instrumentalnym do śpiewu. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie zatem tzw. muzyka czysta, wykonywana bądź na jednym instrumencie – solo (przede wszystkim na organach), bądź na wielu instrumentach (zespół instrumentalny). Trzeba również wskazać na istniejące niebezpieczeństwo pomieszania dwóch różnych tematów: instrumentów muzycznych i muzyki na nich wykonywanej. Takiego rozróżnienia brakuje nawet w instrukcjach Stolicy Apostolskiej i Episkopatu Polski. Czasami owo przeplatanie jest niezbędne, gdyż trudno mówić o muzyce nie wspominając o jej źródle. Niemniej jednak instrumenty w naszym przypadku stanowić będą temat drugorzędny, a na pierwsze miejsce wysuniemy samą muzykę. I Wskazania instrukcji Musicam Sacram Instrukcja mówi łącznie o muzyce instrumentalnej i samych instrumentach (n. 62-67). Przytoczmy obszerne fragmenty tych punktów: Instrumenty muzyczne mogą być bardzo pożyteczne przy sprawowaniu świętych obrzędów czy to do akompaniamentu, czy to do gry solowej. W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie ceremoniom kościelnym dodaje majestatu, a umysły wiernych porywa do Boga i spraw niebieskich. Inne natomiast instrumenty można dopuścić do kultu Bożego według uznania i za...

Czytaj więcej

Patologie „nieszczęsnego daru wolności”

Patologie „nieszczęsnego daru wolności” Sobór Watykański II zwrócił uwagę na to, że muzyka jest integralną częścią liturgii, ale równocześnie otworzył możliwość, by w świątyniach były używane instrumenty inne niż np. organy. W całym bagażu, który niesiemy od tamtych czasów, znalazły się także instrumenty, które nie mogą być uznawane za liturgiczne oraz śpiew, który nie jest śpiewem liturgicznym, ale po prostu popularnym. Tu rozpoczął się cały problem. Co jest muzyką liturgiczną, a co już nią nie jest? Czy wszystko to, co było tradycją, historią, bagażem i bogactwem wieków chrześcijaństwa w Polsce, jest już niepotrzebne i trzeba to wyrzucić? A może na tej historii da się jednak coś budować? Prof. Marek Dyżewski przestrzegał polskich muzyków kościelnych przed patologiami „nieszczęsnego daru wolności” twórców muzyki, którzy zbyt często przejmują wzorce z kultury ułatwionej, zbanalizowanej i popularnej. Dyskoteka wdziera się do świątyń, a piosneczki śpiewane na biwakach wypierają chorał, Bacha i Mozarta – ubolewał. Porównując muzykę z językiem, Dyżewski podkreślał, że język codzienności nie jest w stanie uchwycić tajemnicy, gdyż służy do wyjaśniania spraw codziennych, a nie transcendencji. Sekularyzacja muzyki w kościołach powoduje banalizację sacrum.  Nad problemem, czy można pogodzić wytwory masowej kultury muzycznej z liturgią zastanawiał się ks. prof. Andrzej Zając. Charakteryzując kulturę masową wskazał, że jest ona nastawiona na komercyjny sukces, a muzyka będąca jej wytworem chce mieć jak największy zasięg oddziaływania. Dlatego dostosowuje się do przeciętnych gustów, jest schematyczna i banalna. Niestety, muzyczny język...

Czytaj więcej

Aspekt kerygmatyczny muzyki liturgicznej

Aspekt kerygmatyczny muzyki liturgicznej Źródło: „Anamnesis” 50 (2007), s. 96 W myśl definicji encyklopedycznej przez kerygmat należy rozumieć ewangelizację dokonującą się poprzez propagowanie słowa Bożego oraz przykład zgodnego z nim postępowania. Przekazywanie słowa Bożego dokonuje się środkami, jakimi dysponuje i rozporządza Kościół. Przedmiotem kerygmatu jest osoba Jezusa Chrystusa. Owo głoszenie Chrystusa dokonuje się w sposób szczególny podczas każdej liturgii, która składa się nie tylko ze słów, ale także towarzyszy jej cały szereg znaków. W związku z tym konieczną rzeczą jest wydobycie ze skarbca liturgii tych gestów, które wyrażają określone postawy życia chrześcijańskiego. Kerygmat musi nawiązywać do wydarzenia dokonanego przez Boga w Jezusie i przez Jezusa. Do znaków pełniących funkcję kerygmatyczną należy zaliczyć także muzykę liturgiczną. Posiada ona bowiem możność wypowiedzenia tego, co „Najgłębsze, Najwyższe i Najpiękniejsze”. Dlatego trzeba o niej mówić w kontekście „Wielkiej Tajemnicy naszej wiary”. Jawi się ona jako najbardziej integralny środek ekspresji do przepowiadania Tajemnicy Chrystusa, jest „kluczem” do otwierania skarbu Objawienia. Jest jednocześnie skutecznym sposobem mogącym uczynić wiarę i pobożność ludzi bardziej żywą. Sobór Watykański II czyniąc muzykę integralnym elementem liturgii, podkreślił w ten sposób, że śpiew liturgiczny jest ściśle złączony ze słowem Bożym, jest jego sługą. Stoi na usługach Kościoła głoszącego chwałę Boga. Liturgia jest bowiem źródłem wiary, w której muzykę należy traktować jako język wiary, pomagający przyjąć i zrozumieć tajemnicę Boga. Śpiew pomaga wydobyć ukryte wartości słowa Bożego, uwalnia przesłanie biblijnego tekstu. Muzyka...

Czytaj więcej

Dlaczego Kościół przestaje śpiewać?

Marcin Bornus-Szczyciński – ur. 1951, jeden z pionierów wykonawstwa wokalnej muzyki barokowej w Polsce, założyciel zespołu „Bornus Consort”, specjalizującego się w polskiej polifonii przełomu XVI i XVII stulecia. Ostatnio poświęcił się jednogłosowej muzyce liturgicznej. Sam siebie, chętniej niż muzykiem, nazywa „tradycjonarzem”, zajmującym się rozpoznawaniem, utrwalaniem i upowszechnianiem rozmaitych tradycji lokalnych. Uczy śpiewu gregoriańskiego w seminarium dominikańskim w Krakowie, prowadzi Festiwal „Pieśń Naszych Korzeni” w Jarosławiu i projekt „Siedem Tradycji” w ramach Festiwalu Kraków 2000. Dlaczego Kościół przestaje śpiewać? Po 20 latach działalności w dziedzinie muzyki dawnej i 10 latach pracy na polu muzyki liturgicznej wiem z całą pewnością, że śpiew jest niezbędnym elementem każdej dobrej liturgii. Z drugiej strony wiem również, że codzienna praktyka liturgiczna tej niezbędności wcale nie potwierdza. Także i ja długo nie widziałem większego związku między tym, co w życiu zawodowym zwałem śpiewem i muzyką, a tym, co towarzyszyło liturgii Kościoła. To pierwsze bowiem podlegało kryteriom estetycznym i emocjonalnym, podczas gdy drugie miało być ponoć jedynie muzyką użytkową, która kryteriom muzycznym poddawać się nie zamierzała. Początkowo godziłem się z tą dwoistością, nawet z podwójną naturą tych samych utworów, śpiewanych w różnych okolicznościach. Oswoiłem się z myślą, że rezultaty mojej pracy, poza krótkimi fajerwerkami prezentowanymi w świątyni i luźno tylko związanymi z istotą liturgii, chyba nigdy nie będą służyły mojemu Kościołowi bezpośrednio. Cóż – tłumaczyłem sobie – liturgia tak się zmieniła przez wieki, że muzyka sprzed siedmiuset czy...

Czytaj więcej