Taniec jako modlitwa? Dziękuję, poklęczę
Taniec jako modlitwa? Dziękuję, poklęczę Karmelitańskie Centrum Duchowości w Poznaniu zaoferowało poznaniakom „Program tańca, słowa, śpiewu i muzyki, poświęcony św. Teresie od Dzieciątka Jezus”. Pomysł polegał na tym, by w kościele, do akompaniamentu muzyki, m.in. liturgicznej muzyki dawnej, zespół tancerek Teatru Wielkiego odtańczył pewne tańce, mające być ilustracją tekstu. Muzyka – Victoria, Palestrina, Bach, pląsające nadobne panie, piękne widowisko. Dlaczego jednak nie wzięłam w nim udziału (pomimo tego, że moje nazwisko jako wykonawcy zostało wymienione na plakacie)? Właściwie wystarczyłoby zacytować dokument pt. „Taniec w liturgii”, który Kongregacja ds. Sakramentów i Kultu Bożego opublikowała w roku 1975, a który teoretycznie obowiązuje do dziś: „Jeśli propozycja tańca religijnego na Zachodzie rzeczywiście miałaby zostać przyjęta, trzeba byłoby zatroszczyć się, aby jego miejsce znajdowało się poza liturgią, w takich miejscach zgromadzeń, które nie mają ściśle liturgicznego przeznaczenia”. A zatem, miejscem takiego przedstawienia mogłaby być scena teatru, rynek czy ogród przyklasztorny, nie zaś kościół. Natomiast znajdą się, oczywiście tacy którzy takiej postawie zarzucą faryzeizm i sztywne trzymanie się przepisów (nagminnie zresztą współcześnie łamanych, co widać choćby po wpisaiu do wyszukiwarki hasła „wielbienie tańcem” na YouTube). Taniec w kościele, w czasie koncertu poza liturgią to zresztą jeszcze nic wielkiego. Tańce w czasie Mszy Świętej już wkroczyły do Polski i dobrze się mają. Trzydzieści sekund z wyszukiwarką internetową daje nam chociażby takie sprawozdanie: „Taniec podczas dzisiejszej Eucharystii, to było coś czego nie da wyrazić się słowami,...
Czytaj więcej